Wtorek, 26 września 2017. Imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Ćwierć wieku samorządności

2015-06-02 12:30:46 (ost. akt: 2015-06-03 12:05:43)

Przemiany roku 1989, odzyskana wolność oraz niezawisłość pociągnęła za sobą potrzebę wyłonienia w powszechnych wyborach władz, zarówno szczebla centralnego jak i tego bliższego wszystkim mieszańcom – samorządowego.

Przyjęta z dniem 8 marca 1990 r. ustawa o samorządzie gminnym umożliwiła niczym nieskrępowany wybór władz terytorialnych, który miał miejsce 27 maja 1990 r. Od tamtej pory wyborcy sześciokrotnie wyrażali swoją wolę, uraz udzielali poparcia swoim kandydatom do władz samorządowych. Przez ten czas lata, od 1990 r. Pan Marek Wysocki, pełniący od dziewięciu lat funkcję Wicestarosty Powiatu Piskiego może poszczycić się wysokim poparciem, a tym samym zaufaniem społecznym co znajduje odzwierciedlenie w kolejnych wyborach.

– Jaka jest recepta na nieprzerwalne od 25 lat funkcjonowanie w strukturach samorządowych?
– Przyznam się, że 25 lat w samorządzie terytorialnym odbieram jako sukces, jednak zapewne nie w takim wymiarze jak się to może wydawać. Dla mnie jest to osiągnięcie uzyskane poprzez konsekwencję postępowania i dotrzymywania raz danego słowa. Uzyskane dzięki wytrwałości w pracy i poprzez wywiązywanie się ze składanych obietnic. Takie postępowanie, taka postawa dają najważniejszy kapitał w pracy samorządowca – zaufanie społeczne i szacunek wśród ludzi. Jedynie poprzez wzajemne poszanowanie, umiejętność słuchania, tworzenie partnerskich relacji można zbudować coś trwałego. Mój jubileusz 25 lat pracy w samorządzie terytorialnym jest także potwierdzeniem podejmowanych przez te wszystkie lata decyzji, z których wiele było niezmiernie trudnych i niepopularnych. W swojej pracy zawsze stawiałem i będę stawiał na ludzi, którzy niezmiennie są najważniejsi. Drogi, budynki, infrastruktura, inwestycje, tego typu elementy naszego otoczenia są istotne, jednak zawsze człowiek jest ponad tym, to dla niego powstaje to wszystko. Taka wiedza, świadomość takiego priorytetu pomaga każdego dnia pracy. Jaka jest recepta na przysłowiowy sukces. Chyba jej nie ma, przynajmniej w znaczeniu jasnego przepisu, czy konkretnych wytycznych. Każdy, kto ma do czynienia z pracą w samorządzie terytorialnym wie o tym doskonale. Pomiędzy populizmem a reagowaniem na społeczne potrzeby jest bardzo wąska granica i łatwo ją przekroczyć, jednak populizm w dłuższym wymiarze czasu nigdy się nie sprawdza. Jedynym drogowskazem w dążeniu do jak najlepszego sprawowania powierzonej funkcji zaufania społecznego jest kwestia umiejętnego słuchania i przekładania potrzeb społecznych na możliwości, którymi dysponujemy. Tak było w roku 1990 i tak jest obecnie.

- Z perspektywy lat, który okres uważa Pan za trudniejszy w zakresie funkcjonowania samorządu terytorialnego. Lata z okresu kształtowania się samorządności, czy obecny czas zmian w zakresie zmniejszania nakładów na zadania samorządów terytorialnych oraz coraz większych ograniczeń w zakresie pozyskiwania pieniędzy ze źródeł zewnętrznych?
- Samorządy, które ukształtowały się na podstawie pierwszych wolnych wyborów w 1990 roku oraz tych, które zostały wyłonione w listopadzie minionego roku trudno jest porównać i zestawić ze sobą. Lata dziewięćdziesiąte były trudnym okresem kształtowania się struktur, pracą niemal od podstaw. Nikt nie miał gotowej recepty na to jak ma wyglądać struktura „nowego” samorządu terytorialnego. Tamte lata, kiedy to od 1990 do 2006 r. byłem bezpośrednio związany z Gminą Orzysz poprzez między innymi pracę w Zarządzie oraz współpracę z Panem Adamem Koronkiewiczem, burmistrzem Orzysza w latach 1990 – 1998, wspominam jako okres, w którym wszystko było nowe i tworzone niemal z niczego. Struktura urzędu miejskiego, powołanie jednostek podległych, desygnowanie osób na funkcje dyrektorów i kierowników, to wszystko było potrzebne na wczoraj. W tym okresie powstały takie jednostki jak Zakład Usług Komunalnych, Zakład Energetyki Cieplnej, Administracja Budynków Komunalnych czy Zakład Robót Publicznych. Ktoś musiał podejmować decyzje. Z perspektywy lat uważam, że nasze działania były słuszne. Mówię „nasze”, ponieważ zapewne nie wszyscy pamiętają, iż do 2002 r. w gminach funkcjonowały zarządy, a burmistrza wybierała Rada Gminy. W składzie ówczesnego Zarządu Gminy Orzysz obok mnie zasiadali Panowie Jerzy Rajkiewicz, Wiesław Wasilewski, Grzegorz Tołoczko i Stanisław Pietrzak. W tamtych latach wspólnie szukaliśmy najlepszych rozwiązań dla naszego miasta i gminy, pieniędzy na przeprowadzenie niezbędnych inwestycji, wsparcia w organach wyższego szczebla. Jednym z największych wyzwań były właśnie pieniądze, których zdobycie nie było tak łatwe jak dzisiaj. Obecnie każdy samorząd może ubiegać się na równych prawach o dotacje z licznych funduszy zarówno krajowych jak i zagranicznych. Kilkanaście lat temu takich możliwości nie było. Upór i konsekwencja, którymi się wówczas wykazaliśmy opłaciły się. Dowodem tego są między innymi oddana do użytku w 1997 r. oczyszczalnia ścieków, wybudowane w 1998 r. składowisko odpadów, czy też budowa i modernizacja sieci wodociągowej i ciepłowniczej. Pamiętam, że pieniądze na część tych działań pochodziły między innymi z Eko Funduszu i programu SAPARD. Nieocenione okazało się także wsparcie Pana Andrzeja Śmietanko – Radnego Rady Miasta i Gminy Orzysz, pełniącego od 1992 roku funkcję wiceprezesa Agencji Rynku Rolnego. Jego pomoc dla Powiatu Piskiego była także odczuwalna w latach 1998 – 2002 kiedy to pełnił funkcję Przewodniczącego Sejmiku województwa Warmińsko-Mazurskiego. Dzisiaj samorząd wygląda zupełnie inaczej. Funkcjonuje w ściśle określonych ramach, porusza się wytyczonymi ścieżkami. Jasne są zasady dotacji z budżetu państwa. Teraz każdy, interesujący się przynajmniej w wąskim zakresie samorządem terytorialnym wie jak on funkcjonuje i jakie są zasady. Minione, pierwsze lata samorządności były jednakże okresem kształtowania standardów postępowania. Miałem wówczas wielką przyjemność współpracować z takimi osobami jak między innymi śp. Stanisław Nowacki, śp. Marceli Szulwic, śp. Aleksander Gwiazdowski, śp. Adam Maciupa, śp. Jarosław Grzegorczyk, których nie ma już pośród nas. Bardzo dobrze wspominamtakże współpracę z mocno zaangażowaną w walkę o demokrację Danutą Liwoch, która w wyniku pierwszych wolnych wyborów została Przewodniczącą I kadencji Rady Miasta i Gminy Orzysz. Wspominam także takie osoby jak Stefan Bukowski, czy byłych pracowników Urzędu - Teresę Tarkę, Elżbietę Semenyszyn, Zofię Prorok, Mieczysława Kubrowskiego, Józefa Lulę i wiele osób, o których pamięć już się zaciera, a którzy dla mnie byli nauczycielami pracy, a przede wszystkim życia.

– Lata 90-dziesiąte w zakresie kształtowania się samorządności lokalnej nie były jednak chyba tylko i wyłącznie okresem budowania. Przemiany ustrojowe i ich następstwa pociągnęły za sobą także wiele niekorzystnych zwłaszcza społecznie zmian. Jak to wyglądało w gminie Orzysz?
– Obok, jak wspomniałem budowania struktur samorządności i dumy z pierwszych sukcesów takich jak budowa i oddanie do użytku pierwszego budynku z mieszkaniami komunalnymi przy ul. Wojska Polskiego był to także czas bardzo trudnych decyzji. Przekształcenia w zakresie Państwowych Gospodarstw Rolnych, restrukturyzacja sieci szkół, likwidacja świetlic wiejskich, które w pewnym momencie w ogóle straciły rację bytu z powodu braku zainteresowania. Nie można także zapominać o zmianach jakie następowały w wojsku, a tym samym w orzyskiej jednostce będącej od lat ważnym pracodawcą na terenie gminy Orzysz. Tak jak już mówiłem ludzie byli i są najważniejsi i nie inaczej było wówczas, jednak problem bezrobocia był dla nasz wszystkich całkiem nowym wyzwaniem i doświadczeniem, zresztą jak dla wszystkich Polaków. Radziliśmy sobie w miarę własnych możliwości najlepiej jak było można i sądzę, że podejmowane w tym zakresie decyzje i idące w ślad za nimi działania przynosiły całkiem dobre rezultaty.

– Czy dzisiaj z perspektywy 25 lat funkcjonowania samorządów terytorialnych w Polsce, z tak dużym bagażem doświadczeń na różnych szczeblach samorządności działał by Pan w inny sposób, podjął inne decyzje?
– Nie. Takie pytanie w świetle świadomości konsekwencji wynikających z podejmowanych decyzji nie jest zapewne obce nikomu, kto działa i pracuje w samorządzie, kto jest z nim związany. Zapewne byłoby łatwiej gdyby samorząd miał więcej pieniędzy i nie musiał działać w stresie finansowym. Obecnie, w świetle wprowadzania coraz większej ilości bzdurnych, biurokratycznych przepisów, którym należy się podporządkować i z powodu których odczuwam coraz większy dyskomfort pracy w samorządzie. Abstrahując jednak od obecnej kondycji samorządności w Polsce, w przeszłości nie jeden raz zastanawiałem się nad taką lub inną decyzją, jednak kolejne wybory, rozmowy z ludźmi, szczere podziękowania, lub niejedna ostra wymiana zdań utwierdzały mnie w przekonaniu, że podążam w dobrym kierunku. Nigdy nie uciekałem się do zagrywek „pod publikę”, zawsze preferuję prawdę i to w najczystszym wydaniu – bez zbędnego upiększania czy omijania tematu. To czy zła informacja będzie przekazana w długim i kwiecistym wywodzie czy też w sposób zwięzły nie zmieni faktu, że jest zła. Osobiście, nawet przekazując niepopularne informacje, czy podejmując trudne decyzje zawsze staram się wytłumaczyć czemu się dzieje tak a nie inaczej. Jestem winny to ludziom, którzy mi zaufali i na mnie liczą. Przez 25 lat pracy w samorządzie doczekałem się także wielu potwierdzeń słuszności mojego działania, akceptacji dla podejmowanych decyzji. Nigdy nie byłem i nie jestem osobą dzielącą ludzi według kategorii oddanych głosów – kto był za mną, a kto przeciw mnie. Odmienne zdanie zawsze trzeba szanować. Muszę także podkreślić wsparcie i pomoc jakie otrzymuję ze strony Koleżanek i Kolegów z Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy nie jeden raz służyli dobrą radą, na ich pomoc zawsze mogłem i mogę liczyć. Ważne są dla mnie także przyznane mi przez te wszystkie lata wyróżnienia, odznaczenia i podziękowania. Medal Komisji Edukacji Narodowej, Złoty Krzyż Zasługi itp. Dają mi poczucie, że moją pracę ktoś zauważa i docenia. Te skreślone odręcznie podziękowania mają dla mnie ogromną wartość i pokazującą, że warto pomagać ludziom bezinteresownie. Każde takie podziękowanie, które płynie z serca, utrwala mnie w przekonaniu, że działania idą w dobrym kierunku. Może nie będę skromny, ale wyniki wyborów dają mi dużą siłę i determinacje w działaniu. W 2010 r. uzyskałem 951 głosów, a w minionym roku 1842. Taki wzrost jest niezmiernie wymowny i świadczy o dużym zaufaniu do mnie. Te wszystkie elementy są dla mnie wyznacznikiem dalszych działań w samorządzie. Pełnię swoją funkcję nie dla stanowiska, a dla ludzi i każdego dnia o tym pamiętam.

- Kończąc naszą rozmowę dziękuję serdecznie za poświęcony czas i życzę kolejnych lat pracy wypełnionych sukcesami.
-Działania w samorządzie to nie same sukcesy, zdarzają się też i porażki. Jednak mam w sobie jeszcze wiele siły aby nadal działać na rzecz naszego społeczeństwa. Dziękuję i mam nadzieję, iż wytrwam w dalszej służbie społeczeństwu.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Kto jest Kim - Kto.wm.pl

Marek Wysocki

Ocena: - (brak głosów)

Komentarze (1)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. czy naprawdę jest tak cudownie...? #1747438 | 178.43.*.* 4 cze 2015 08:17

    I co mamy po tych 25 latach ? A no biedę, brak pracy i dziadostwo. Miara, GS, Metalowce, Meprozet itd. gdzie to jest? O wojsku szkoda gadać, godzina 15:30 i jednostka pusta. Wartownicy z firmy ochroniarskiej - śmiech na sali. Jedyni zadowoleni to ci, co 25 lat temu dorwali się do koryta i do dziś trzymają się łapami i pazurami, obsadzając w międzyczasie co lepsze stanowiska swoimi znajomymi i rodzinami. Szkoda więcej gadać. Komuno wróć !!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz