Sobota, 24 czerwca 2017. Imieniny Danuty, Jana, Janiny

Zapomniane i nieznane tradycje wielkanocne

2015-04-03 11:00:00 (ost. akt: 2015-04-02 09:59:06)
Tradycje "barabanienia" w podradomskiej Iłży

Tradycje "barabanienia" w podradomskiej Iłży

Wielkanoc to najważniejsze i najradośniejsze święto chrześcijan, święto spotkań z bliskimi, czas niezwykle wiosenny. Jest to także okres bogaty w tradycje, zwyczaje i obrzędy, które powielamy z roku na rok, często głębiej się nad nimi nie zastanawiając. Niestety, bardzo wiele tradycji jest nam nieznanych, a część odeszła już w niepamięć i, jak się okazuje, nawet o nich nie wiemy.

Wielkanoc charakteryzuje się obrzędowością i zwyczajami, które powielane są w całej Polsce, bez względu na region. I tak, chrześcijanie pamiętają o 40-dniowym okresie postu, w szczególności o piątkach, kiedy np. wyrzekają się potraw mięsnych. Podobnie też, z większym lub mniejszym zaangażowaniem księży i wiernych, wyglądają uroczyste msze święte Wielkiego Tygodnia. Niektóre ze zwyczajów różnią się jednak ze względu na region.

Topienie zdrajcy i czerwony barszcz, czyli tradycje polski północnej
Ciekawym, zapomnianym już jednak zwyczajem, jest „Topienie Judasza”, obchodzone przez naszych zachodnich sąsiadów z województwa pomorskiego. Polegało ono na wykonaniu słomianej kukły, symbolizującej „zdrajcę”, wywleczeniu jej po okolicy na specjalnych łańcuchach, a następnie zatopieniu w pobliskiej wodzie. Jedną ze znanych także na Mazurach tradycji, a która dość mocno zakorzeniła się na Podlasiu, jest zwyczaj stukania się ugotowanymi jajkami. Wygrywa ta osoba, której jajko pozostanie nienaruszone. Dzieci z podlaskiego chętnie bawią się ponadto w „toczenie jajek z górki”. Właściciel pisanki, która najszybciej znajdzie się na dole, wygrywa słodki upominek. Dość ciekawym elementem obrzędowości Mazowszan jest podawanie w trakcie wielkanocnego śniadania czerwonego barszczu, który zwykle kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia. Chrześcijanie na Mazowszu wierzyli ponadto, że po mszy rezurekcyjnej należy od razu wrócić do domu, co miało zapewnić dobre plony, a także, że panny należy w lany poniedziałek polewać wodą perfumowaną, aby zapewnić im dostatnie życie z bogatym mężczyzną u boku. Pod Radomiem istnieje ponadto tradycja „barabanienia”. Polega ona na tym, że od północy w Wielka Sobotę aż do mszy rezurekcyjnej, po miasteczku Iłża spaceruje 10 mężczyzn, z których dwóch trzyma miedziany bęben, a reszta uderza w niego pałkami, obwieszczając Zmartwychwstanie. Wśród obrzędowości Kaszub znaleźć można m.in. przesąd, że zasadzone przez ogrodników w Wielki Piątek sadzonki z pewnością się przyjmą. Warto podkreślić także, że dopiero niedawno przyjęło się w tym regionie święcenie pokarmów, a najstarsi mieszkańcy nadal nie uznają święconki.

Na południu jeszcze ciekawiej
Biblia nawiązuje do postaci wysłanników żydowskich, którzy nie uwierzyli w Zmartwychwstanie, wskutek czego stracili mowę. Historia ta stała się podstawą do wytworzenia się legendy, jakoby w poniedziałek wielkanocny mieszkańców Małopolski miały odwiedzać nieme stwory, czarty i dziady, liczące na podarunki. W zamian za nie miały nie wyrządzić szkód w gospodarstwie. Mieszkańcy Śląska i innych regionów wierzyli natomiast, że zjedzenie „kotki” z poświęconej bazi w Niedzielę Palmową oddali od nich choroby gardła, a rozłożenie części palmy w kształcie krzyża na polu w Wielki Czwartek przyniesie urodzaj. Wielki Piątek był czasem refleksji i modlitwy, kosztem rezygnacji z radia i telewizji, a Wielka Niedziela – dniem bez gotowania. Dodatkowo, na Górnym Śląsku, przyjęło się dzielenie się poświęconym jajkiem ze zwierzętami oraz obdarowywanie kawalerów własnoręcznie namalowaną pisanką, gdy ci poleją pannę wodą. Mieszkańcy Dolnego Śląska wierzą nawet, że jeżeli dziewczyna nie zostanie polana wodą w lany poniedziałek, skazana jest na kolejny rok panieństwa.

Zapomniane tradycje i zwyczaje
Jednymi z tradycyjnych potraw wielkanocnych są żur i śledzie. Dawniej organizowano tzw. „pogrzeb żuru”, podczas którego był on wylewany na ulicę lub na drzwi domów panien przez chłopców, którym się podobały. Śledzie natomiast przybijano do drzewa lub wleczono na sznurku przez wieś, aby później go zakopać. Miało to być dla potraw karą za to, że w okresie postu dominowały w jadłospisie.

Zwyczaj z województwa pomorskiego - Topienie JudaszaPodpis pod zdjęciem - Zwyczaj z województwa pomorskiego - Topienie Judasza

Obecnie święconka ma znaczenie symboliczne i jest zanoszona do kościołów w niewielkich koszykach. Dawniej natomiast święcono wszystkie pokarmy, które miały znaleźć się na wielkanocnym stole. Były one rozkładane na białych obrusach, którym później przypisywano magiczne właściwości. Miały one bowiem chronić domowników przed piorunami, kiedy rozkładano płachty przed domem w czasie burzy. Resztki święconego rozrzucano po polu, co miało odstraszyć szkodniki.

Szczególne obrzędy związane były także z poszczególnymi dniami Wielkiego Tygodnia. Wielki Piątek był czasem sadzenia kapusty, które dzięki temu szczególnemu dniu miały być dorodne oraz siewu owsa, mającego przynieść obfite plony. Mężczyźni wędzili szynki i kiełbasy, których ze względu na post nie mogli nawet spróbować, a kobiety przygotowywały swojskie masło, które według przekazów, bardzo długo pozostawało świeże i nie jełczało. W Wielki Piątek, na znak smutku po cierpieniu i śmierci Jezusa, zasłaniano w domach lustra. Wielka Sobota, poza święceniem pokarmów, była także dniem święcenia drewnianych krzyżyków, które ustawione później w wybranym miejscu miały je chronić. Istniała także bardzo podobna do tradycji „Topienia Judasza”, tradycja wieszania lub obijania jego słomianej kukły, trzydziestoma uderzeniami, na schodach kościoła.

Warto wspomnieć, że na Warmii i Mazurach istniał pewien zabawny przesąd, aby w Wielki Piątek i Niedzielę Wielkanocną się nie czesać, by kury nie grzebały w ogrodzie. Rezygnacja z chodzenia boso pozwalała natomiast uniknąć wrzodów. Wierzono, że jajka chronią od nieszczęść, dlatego zakopywano je w fundamentach domów, rozsypywano po polu lub karmiono nimi zwierzęta. Co ciekawe, Warmia i Mazury bardzo długo nie znały tradycji Śmingusa-Dyngusa, który przybył tu dopiero po II wojnie światowej.

Niestety, wiele obrzędów, tradycji i zwyczajów zmienia się lub odchodzi w zupełną niepamięć wraz ze zmianą mentalności ludzi. Dbajmy więc o tradycje, które zachowały się do dziś i które pozwalają nam w pełni cieszyć się ze Świąt Wielkanocnych.

J.P.

Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB