Wtorek, 26 września 2017. Imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Sonda Uliczna

2015-01-22 09:00:00 (ost. akt: 2015-01-22 08:28:27)

Co orzyszanie mówią o swoich wnukach?

Kazimierz, 62 lata:
Mam dwoje dzieci. Córka jeszcze jest panienką. Syn żonaty, ma dwoje dzieci. Kiedy pięć lat temu urodził się wnuk Filip oszalałem na jego punkcie. Chodziłem z nim na spacery, aby synowa miała trochę czasu dla siebie. Zmieniałem pieluchy, karmiłem zupkami, opowiadałem mu bajki i razem zasypialiśmy. Zawsze synowa miała ubaw, kiedy na nas śpiących patrzyła. Drugi wnuk jest też kochany. Jestem na rencie chorobowej, ale jak dobrze się czuję to pomagam w opiece nad maluchami. Przyznam się, że bardzo rozpieszczam swoje wnuki, ale one dają mi tyle radości. Pozwalam im na wszystko, kupuję słodycze i kocham nad życie. Czuję się przy nich młodszy i zdrowszy.


Waldemar Szczech, 79 lata:
Mam dwie wnuczki. Nie uczestniczyłem w ich wychowaniu. Córka po ukończeniu studiów zamieszkała w Warszawie, tam podjęła pracę, wyszła za mąż. Kiedy urodziły się wnuczki moja żona jeździła do nich i pomagała córce. Starsza wnuczka ma dwadzieścia cztery lata, a druga piętnaście. Często dzwonią do mnie albo rozmawiamy na Skype. Wnuczki mam cudowne i mądre. Zawsze pamiętają o życzeniach dla dziadków. Trzy miesiące temu zostałem prawdziwym dziadkiem. Syn i synowa mieszkają w Anglii, to ich pierwsze dziecko, a mój pierwszy wnuk. Już raz byłem z żoną u nich, musieliśmy naszego wnuka zobaczyć. Babcia ze szczęścia cały czas płakała, ja jakoś się trzymałem, ale cichaczem łezkę też wycierałem. Za niecały miesiąc znów polecimy do nich, mamy już bilety na samolot. Żona nakupowała prezentów, zabawek. Nie mogę doczekać się, kiedy zobaczę mojego Pawełka. Mają tam własny dom z ogrodem, dobrze się im powodzi. Muszę mu zrobić piaskownicę, żeby miał gdzie się bawić jak podrośnie.


Jan, 68 lata:
Nie wyobrażam sobie życia bez wnuków. Jeden ma sześć lat, a drugi trzy. Obaj są spokojni, nie rozrabiają, aż dziwne, jak na chłopaków. Starszy jest bardzo opiekuńczy wobec młodszego. Uwielbiamy nasze wnuki. Żona zawsze przygotuje dla nich dobre jedzenie, ciasta pyszne piecze jak przyjeżdżają do nas z Gdańska. Ze starszym wnukiem Tomkiem jeżdżę na ryby, to zapalony wędkarz. Bardzo lubi mi pomagać w garażu, ma smykałkę do samochodów, wszystko go interesuje i wszędzie nosa wsadzi. Zrobiłem dla nich huśtawkę i piaskownicę w ogrodzie, żeby latem mieli gdzie się bawić, gdy do nas przyjadą. Hoduję króliki i jak chłopcy są u nas to mają zajęcie. Latem zrywają mlecz i trawę dla królików i chętnie je karmią. Chciałem jeszcze kupić im kozę, ale żona wybiła mi ten pomysł z głowy.


Roman, 72 lata:
Kiedy urodził się wnuk i pierwszy raz wziąłem go na ręce, popłakałem się ze szczęścia. Opiekowałem się małym Marcinkiem. Przewijałem go, karmiłem, śpiewałem kołysanki, usypiałem, a jak miał kolkę – lepiej nie mówić. Czasami miałem dosyć jego płaczu, krzyku i mówiłem córce, że więcej nie przyjdę do tego krzykacza. Na drugi dzień już z samego rana leciałem do mojego Marcinka. Później, gdy podrósł, prowadziłem go do przedszkola i odbierałem. Bawiliśmy się, wspólnie czytaliśmy książki, chodziliśmy na działkę podlewać warzywa. Teraz Marcin ma dziewiętnaście lat i mam z nim bardzo dobry kontakt. Jeździmy razem nad jezioro łowić ryby, pływamy łódką i dużo rozmawiamy o życiu. Nie mam już tyle sił co dawniej, czasami proszę wnuka o pomoc, a on nie odmawia. Jesienią pomógł mi położyć nowy dach na altance na działce i wyciął uschnięte drzewo śliwy. Zawsze pamięta o życzeniach dla babci i dziadka.


Jan, 67 lata:
Mnie rodzice wychowywali twardą ręką, nie pozwalali na psoty. Dziadków miałem dobrych. Kiedy coś przeskrobałem zawsze mnie bronili. Dzisiaj sam jestem dziadkiem ośmioletniego Radka i pozwalam wnukowi na wszystko. Kocham wnuka, jest moim oczkiem w głowie. Bawimy się nieraz tak, że córka musi nas uciszać, tak szalejemy. A mamy nieraz dziwne pomysły. Chcę, żeby miał radosne dzieciństwo i dobrze wspominał dziadka. Jeśli Radek potrzebuje pomocy zawsze służę mu radą. On mi ufa i nie mogę go zawieźć. Myślę, że jestem dobrym dziadkiem. Dobrze, że mieszkamy niedaleko to często widujemy się i zamiast siedzieć przed telewizorem gram z wnukiem w warcaby. Cieszę się, że chce ze starym dziadkiem pogadać. Teraz młodzi nie chcą z dziadkami, wolą przy komputerach siedzieć, albo z kolegami przez komórki rozmawiać.
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB