środa, 23 maja 2018. Imieniny Leoncjusza, Michała, Renaty

List do redakcji

2014-10-26 11:00:00 (ost. akt: 2014-10-23 14:52:59)

Autor zdjęcia: shinyhappyshah.wordpress.com

Panie Redaktorze

Jestem czytelnikiem Pańskiej gazety i chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami na temat kampanii wyborczej. Pada zarzut priorytetowego traktowania kandydata na burmistrza i radnych z ramienia PSL, czyli będę używał sformułowania-„ Ludowcy”. Śledząc kampanię wyborczą w telewizji i prasie widzimy, że w kraju są oprócz „Ludowców” jeszcze inne partie. Kiedyś była PZPR i Ludowcy. Oni od ponad stu lat mają swoją stałą i stabilną pozycję na arenie krajowej. Jak niegdyś istnieli obok PZPR tak teraz nadal są przy innych ugrupowaniach i są odpowiedzialnym partnerem i koalicjantem. Zastanawia fakt, że walka o władzę toczy się w dużych aglomeracjach przez wszystkie partie. Proste pytanie, a co z prowincją? Tu Ludowcy są widoczni. Nie wstydzą się swoich przekonań, ich sztandar jest obecny przy uroczystościach kościelnych i świeckich. Gdzie jest PO, PIS czy SLD? Od wielu lat niewidoczni na naszym terenie. Czyżby liderzy tych partii uważali, że prowincja to dla nich to za nisko. Widać stowarzyszenia, kluby, zrzeszenia, ale konia z rzędem temu, kto wskaże w Orzyszu siedzibę którejś z partii. Wiemy, że nawet pani V -ce burmistrz tworzyła struktury PO. Dlaczego żadna z tych partii nie wystawia swych członków do rywalizacji w wyborach tylko PSL? A może takie traktowanie swoich członków przez władze nadrzędne pochodzących z Orzysza lub innych małych miejscowości to obciach? Może dlatego członkowie tych ugrupowań pomimo przynależności wstydzą się wystąpić pod swoimi ugrupowaniami. Sądzą, że na potrzeby wyborów samorządowych wystarczy poparcie sąsiadów i władza wpadnie jak ślepej kurze ziarno.

Następny problem to wizja rozwoju miasta i gminy. PSL przedstawił plan minimum 10-letni. Pozostali programy jednokadencyjne – obiecankowe, czyli kadencja na branie pieniędzy – stanowisko, a reszta to nie nasz problem.
Wiemy dobrze, że burmistrz to nasz reprezentant, który musi mieć nie tylko wizję rozwoju lecz silną ekipę radnych, którzy muszą go wspierać. Rządy to przede wszystkim podział budżetu na planowane przedsięwzięć i ich realizacja. Trzeba mieć też dobre znajomości, bo one otwierają wiele drzwi. Nie wystarczy projekt, by być szczęśliwym lecz, żeby go zrealizować to jeszcze trzeba go w odpowiednie miejsce ulokować. Trzeba też mieć zaplecze w postaci kompetentnych urzędników. Radni muszą wspierać burmistrza lecz jak trzeba to też wytykać błędy i dążyć do ich eliminowania.

Jeśli chodzi o Ludowców to też należałoby się zastanowić nad wieloma osobami, które nie dorosły do tego, by godnie reprezentować PSL. Wielu jest karierowiczów co widać w kampanii wyborczej. Powiedzmy szczerze, liczyli na miejsca, a gdy ich nie dostali obrażeni startują z innych komitetów. Będąc ideowcem należy utożsamić się ze swoją organizacją. Pomimo, że jestem zwykłym, szarym obywatelem nie należącym do żadnego ugrupowania odczuwam niesmak widząc do czego prowadzi chęć pokazania się.

Następny argument mnie bulwersujący to obiecanki. Jak będę w radzie to załatwię to czy owo. A jak jest naprawdę? Jest budżet i założenia oraz pozyskane wsparcie i to wszystko. Jeżeli jest 10 km drogi w planie, to nic nie wskóra radny by było to 15, które złożył w obietnicy wyborczej. Wielu młodych ludzi znalazło się na listach z programem obietnic nie do spełnienia. Moja rada. Jesteście młodzi, więc swój zapał wykażcie w działaniach lokalnych. Można założyć grupę, która będzie pilotowała jakiś cel potrzebny dla danej wioski czy społeczności i pozyskiwała fundusze oraz porywała ludzi do pracy. Zróbcie to, a nie obiecujcie! Obiecywanie pracy dla mieszkańców to mrzonki. Najpierw trzeba stworzyć możliwości rozwoju przemysłowego, a wiemy, że to u nas nie istnieje. Jeżeli znajdzie się praca, to będzie to kilka etatów fizycznych. Nie stworzymy stanowisk pracy dla ludzi po studiach. My nie mamy takich możliwości. Chyba na tym stracił obecny burmistrz obiecując wiele młodzieży, zdobył jej poparcie i ich zawiódł. Udowodnił też, że nie widzi w naszym środowisku ludzi kompetentnych zatrudniając pracowników spoza naszej społeczności. Po prostu nie mamy ludzi godnych na stanowiska z naszego terenu, że trzeba ściągać posiłki. Pani V –ce doszła do wniosku, że nie może współpracować z szefem po prawie czterech latach. Czyż aż tak długo trzeba się aklimatyzować? Może starczył okres pół, a może rok. Ale jak nie wiemy o co chodzi to na pewno o prestiż, stanowisko i pieniądze.

Zbliżają się wybory w szybkim tempie i trzeba podjąć decyzję. Wybór prosty, ale jak trudny. Tu chodzi już nie o moje pokolenie lecz o młodych i o perspektywy przyszłości naszej małej ojczyzny. By władza była przyjazna zwykłemu mieszkańcowi. Niektórzy kandydaci mają perspektywy rozwoju naszego miasta i gminy i zainteresowali problemami nawet władze centralne i mają ich aprobatę. Niektórzy tylko program kadencji i poparcie kilku środowisk. Wszystkim im życzę wygranej w zdrowej rywalizacji, a wynik wyborów przyjmę ze zrozumieniem i szacunkiem, bo będzie to wola większości, którą zaakceptuję nawet, gdyby to nie był mój typ.

Z najlepszymi życzeniami dla naszych kandydatów i zdobycia stanowisk i mandatów ich godnego sprawowania.


Tadeusz Bałazy
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (6)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. gosc #1523076 | 212.244.*.* 27 paź 2014 17:07

    Strategia rozwoju Orzysza to program dla trzech burmistrzów, albo dla jednego na trzy kadencje :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz