Poniedziałek, 18 listopada 2019. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Gryzonie na wyspach jeziora Śniardwy!

2014-09-03 18:19:56 (ost. akt: 2014-09-03 18:33:51)

Autor zdjęcia: elkondor.blox.pl

Czarcia, Pajęcza oraz Szeroki Ostrów to wyspy na jeziorze Śniardwy, które opanowały gryzonie. Żeglarze twierdzą, że mysz i nornic jest taka ilość iż w poszukiwaniu jedzenia wchodzą nawet do żaglówki po zawieszonych w powietrzu cumach.

Andrzej Chudzicki z Mazurskiej Służby Ratowniczej w Okartowie przyznaje, że otrzymuje od żeglarzy zgłoszenia o pladze gryzoni. Żeglarze mówią, że z bliska, jak podpłyną żaglówką, to czasem wygląda to tak, jakby się „brzeg ruszał”. Myszy nie boją się ludzi, a w poszukiwaniu pokarmu potrafią wejść na pokład żaglówki, po cumach zawieszonych w powietrzu, gdy jednostka stoi przy brzegu. Pan Chudzicki podkreślił, by nie używali cum, ale stawiali żaglówki na kotwicy dalej od brzegu, tak by gryzonie nie miały możliwości wejścia na jednostki. Jednak gdy już używa się cum, należy nakładać na nie pułapki czy zapory z obciętych plastikowych butelek, uniemożliwiając w ten sposób wejście gryzoni na pokład.

Według rozporządzenia wojewody z 30 lipca 2009 r. wyspy na jeziorach województwa warmińsko-mazurskiego, m.in. Wyspa Czarcia, Kępa, inaczej zwana Pajęczą, i wyspa Czarci Ostrów, znana także jako Szeroki Ostrów, zaliczone zostały do tzw. użytków ekologicznych - są to obszary szczególnie chronione.

Pan Robert Trąbka, nadleśniczy nadleśnictwa Pisz, które sprawuje nadzór nad zasobem leśnym na wyspach, podkreślił, że z gryzoniami nie można walczyć, bo wszelka ingerencja w przyrodę na tych wyspach jest zabroniona. Nie wolno tam np. wpuszczać dzikich kotów, by wyłapały gryzonie. Wytrucie ich też nie wchodzi w grę. Nie można w tych miejscach przekształcać terenu, uszkadzać gleby, zmieniać stosunków wodnych, likwidować zbiorników wodnych, zmieniać sposobu użytkowania ziemi oraz - co w tym przypadku najważniejsze - umyślnie zabijać dziko występujących zwierząt czy niszczyć nor oraz legowisk zwierzęcych. Zaznaczył, że populacja gryzoni, w momencie gdy nadmiernie się rozrasta, ulega samozagładzie. Osobniki są wówczas bardziej narażone na choroby oraz łatwiejsze do upolowania przez ich naturalnych wrogów, takich jak koty czy ptaki drapieżne. Przyroda sama reguluje ilość osobników danego gatunku na określonym terytorium.

Dodał, że żeglarze sami mogli przyczynić się do zwiększenia liczebności gryzoni, zostawiając na wyspach resztki jedzenia czy śmieci.


K.P.
Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (1)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. poplatane #1476441 | 80.50.*.* 4 wrz 2014 07:10

    ,,Dzikie koty" to rysie a w mieście są bezdone koty ale nie dzikie -nadlesniczy powinien to wiedzieć a w ostatnm zdaniu skąd na wyspach te KOTY (nie wiadomo jakie0 miały by się wziąść jak kot domowy pływać nie lubi?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz