środa, 30 września 2020. Imieniny Geraldy, Honoriusza, Wery

Południowe Mazury – raj dla aktywnych!

2014-02-21 12:13:32 (ost. akt: 2014-02-21 12:33:28)

Autor zdjęcia: materiały prywatne

Rozmawialiśmy z Uwe Schütze, właściciela ośrodka Panorama w Nowych Gutach, który ostatnio na Targach Turystycznych w Hamburgu prezentował południowe Mazury oraz zachęcał gości wystawy do przyjeżdżanie w nasze strony.

Jakie kraje prezentowały się na tych targach?
- Na tych targach były stanowiska z całej Europy. Jeżeli chodzi o Polskę, to było jedno generalne stanowisko, ale nasze było oddzielne, reprezentujące właśnie nasze rejony. Przez 4 dni (5-9 lutego) zachęcaliśmy setki ludzi z wielu krajów do przyjazdu na Mazury. Targi mają wieloletnią tradycje, dlatego przyciągają wielu ludzi. Koło nas cały czas kręciło się co najmniej 20 ludzi, bo Mazury są bardzo znane poza granicami Polski. Rozdaliśmy dużo ulotek, gadżetów i przekazaliśmy mnóstwo informacji. W tej akcji wspomógł nas również Urząd Miasta, który przekazał nam materiały promocyjne.
Były to prezentacje terenów, czy poszczególnych ośrodków?
- Ogólnie terenu, czyli południowych Mazur. Oczywiście reprezentowaliśmy również ośrodków oraz gminy Orzysz i Pisz. Celem było przyciągniecie jak największej ilości turystów. Są też ludzie, którzy do Polski lubią przyjeżdżać, a my tylko pomagamy im podjąć decyzję, dokąd dokładnie powinni się udać.
To był pana pierwszy udział w tych targach, czy już wcześniej tam jeździliście?
- Uczestniczyliśmy po raz pierwszy, ale myślę, że warto było i jeszcze się tam pojawimy. Była to ciężka praca, ale cel chyba został osiągnięty. Niektórzy już zapowiedzieli swój przyjazd na Mazury, bo byli wręcz urzeczeni pięknem terenów i możliwościami aktywnego wypoczynku.
Spotkał pan tam ludzi, którzy na Mazury już jeździli?
- Spotkałem kilku moich gości hotelowych, ponieważ sam zaprosiłem ich na tą wystawę. Chciałem pokazać im co nowego się pojawiło i co się zmienia. Oni sami też się interesują nowościami, bo z uśmiechem na twarzy wspominają czas spędzony pośród mazurskich jezior. Ta wystawa była wyjątkowa, bo nie działaliśmy tylko jako stanowisko polskie, ale stanowisko, które specjalizuje się w informacji na temat naszych regionów. Pozwoliło to przedstawić Południowe Mazury jeszcze pełniej i lepiej.
Kto wpadł na pomysł brania udziału w targach?
- Nasza organizacja LOT. Musimy prezentować się w różnych miejscach, żeby rozbudowywać ofertę turystyczną.
Jak pan myśli, co najbardziej przyciąga do nas turystów?
- Natura! Jeziora, lasy, zwierzęta, świeże powietrze. Dużą role grają również korzenie ludzi, których przodkowie gdzieś tutaj mieszkali. Ich potomkowie nigdy tu nie byli, a chcą zobaczyć skąd pochodzą ich dziadkowie. Chcą zobaczyć swoje rodzinne tereny. Jednak najbardziej znani jesteśmy z jezior, łowienia ryb. Również historia przyciąga – mamy zamki, pokazy bitew, wiele wiedzy do przekazania, a ludzie na to właśnie czekają turyści z zachodu i tym się interesują. Na Mazurach żyło kiedyś wiele narodowości, języki były wymieszane, stąd wywodzi się wiele ciekawych opowieści historycznych, tu zawsze wiele się działo!
Chyba jest też taniej, niż na zachodzie...
- Nie, to nie jest prawda. To już się skończyło. Jeśli chcesz wydać na wakacje mniej – jedziesz do Turcji, albo Hiszpanii. Poza tym w tamtych krajach infrastruktura jest już gotowa, u nas jesteśmy zorganizowani punktowo. W Polsce nie jest już tak tanio jak, kiedyś, ponieważ pojawił się wyższy standard usług i można wybierać. Za jakość trzeba oczywiście płacić. Myślę jednak, że to nie jest najważniejsze, czy jest tanio. Jeśli ludzie są zainteresowani historią, to pojadą również tam, gdzie muszą trochę wydać. Na to też postawiliśmy, tworząc nasze stanowisko na targi.
Co musimy jeszcze zmienić, żeby przyciągnąć ludzi?
- Sam nie wiem, jestem tu tylko kilka lat. Myślę, że potrzebna jest lepsza współpraca pomiędzy ludźmi zaangażowanymi w turystykę – właścicieli hoteli i władzami miasta. Trzeba wszystko razem planować. Potrzebna jest również współpraca między hotelami. Ludzie nie rozumieją jeszcze, że goście nigdy nie zostają w jednym hotelu dłużej niż 14 dni w roku. Jeśli polecimy mu inny hotel, to wróci w nasze strony, a może kiedyś zawita jeszcze raz w nasze progi. Powinniśmy postarać się, żeby każdy z ośrodków miał zorganizowane atrakcje, które my możemy potem polecić naszym gościom, wręczyć kartę zniżkową, zachęcającą do korzystania z niekoniecznie naszych atrakcji. Taka współpraca powinna działać w dwie strony – ja polecę kogoś, a ten ktoś zareklamuje mnie. Dobrze by było zdać sobie sprawę z tego, że to nas nie zniszczy, a wręcz pomoże obydwu stronom się rozwinąć.
Brakuje czegoś nam, mieszkańcom? Może powinniśmy szlifować języki?
- Ja uważam, że jeżeli jadę do innego kraju, to jestem gościem i oni nie muszą mówić w moim języku. To ja powinienem się dostosować. Oczywiście jest to moja opinia, sam znam kilka języków i za każdym razem, kiedy wybieram się za granicę, muszę najpierw zorientować się, w jakim języku najłatwiej będzie mi się z tamtejszymi ludźmi porozumieć. Oczywiście znajomość języków nie szkodzi.
W Polsce czasem używamy języka migowego, albo rysujemy turystom mapki.
- Mieszkam w Polsce od pięciu lat, ale nawet kiedy byłem tu nowy i kompletnie nie mówiłem po polsku, nie było problemu z załatwieniem spraw. Czasem, żeby się dogadać używałem rąk i nóg, ale najważniejsze jest nastawienie. Teraz nadal nie mówię po polsku perfekcyjnie, ale mogę sam wszystko załatwić, co jest dla mnie najważniejsze.
Kiedyś z Polski zagraniczni turyści przywozili nie tylko pamiątki, ale również jedzenie. Nadal tak się dzieje?
- Tak. I tu zauważalna jest ta zmiana w cenach, o których mówiliśmy. Polacy są coraz bardziej świadomi tego, jaką wartość mają ich produkty regionalne i dzięki temu podnoszą ceny i zarabiają więcej.
Brakuje nam jeszcze hoteli?
-Oczywiście, ale przede wszystkim punktów, w których ludzie mogą się rozerwać – basenów, pól do mini-golfa itp. Przydałoby się stworzyć więcej dróg i szlaków rowerowych, żeby można było zwiedzać Mazury aktywnie. Mamy przecież kajaki, jachty, ale trzeba stworzyć jeszcze więcej atrakcji. Nie jesteśmy jeszcze w pełni gotowi - mamy plany, ale trzeba czasu na ich realizację. Jest wiele wspaniałych miejsc, które czekają na zagospodarowanie. Potrzeba młodych ludzi, którzy będą realizować swoje pomysły na rozwój Orzysza i okolic.

A. R.


Polub nas na Facebooku:

Zobacz także

Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB