środa, 13 grudnia 2017. Imieniny Dalidy, Juliusza, Łucji

Mazurska tradycja

2013-12-10 11:31:52 (ost. akt: 2013-12-12 09:18:22)

Wielkimi krokami zbliżają się święta– wigilia, prezenty, tradycyjna pasterka. No właśnie. Czy mamy jakaś własną mazurską tradycję świąteczną? Zadałem to pytanie kilku znajomym i po głębszym zastanowieniu stwierdzili, że nie, raczej nie. No może gdyby poszperać…. No, chyba że...

Jest na Mazurach taka, zakorzeniona od wieków tradycja, albo przynajmniej do takiej pretenduje. Co prawda, w wielu środowiskach ona podupada, ale są regiony i mieszkańcy, którzy ją pieczołowicie kultywują. W naszej gminie również. Bezwzględnie naszą tradycją są suto zastawione świąteczne stoły — jemy, oglądamy TV, znów oglądamy TV i jemy. Czasem z nudów wyjdziemy na spacer lub do kościoła. Jak ucztujemy, to i pyszne potrawy zapijamy. No właśnie – zapijamy... O tej tradycji mowa!
Czy jest to nowa tradycja, czy ma swoje podłożę w historii? Nową tradycją jest z pewnością to, że po każdym weekendzie i świętach słyszymy nie o samej libacji, ale częściej o jej skutkach. Wróćmy jednak do samego świętowania. Niektórzy zaczynają zapijać już kilka dni przed świętami, nie chcąc przeszkadzać żonom w świątecznych porządkach. Jedni zapijają regularnie, inni sporadycznie, a jeszcze inni nałogowo. W niektórych przypadkach trudno mówić nawet o „zapijaniu”, bowiem stałą częścią zastawy stołowej stały się kieliszki i kufle do piwa.

Żeby jednak dyskutować o powstaniu tradycji, trzeba sięgnąć do historii
Kilka cennych informacji znajduje się w tekstach naszych mazurskich kronikarzy, powstałych przed ponad wiekiem, które pozwolę sobie tutaj zacytować. Wynika z nich jednoznacznie, że jeśli pijaństwo nazwać tradycją, to tradycja ta w regionie jest głęboko zakorzeniona. Myślę, że gdyby na podstawie tych cytatów opiniować o tradycjach mazurskich, nie mielibyśmy żadnych wątpliwości co do historycznego podłoża naszego przywiązania do alkoholu . Dr Fritz Skowronnek pisał:

Alkohol bez wątpienia szedł w parze z usposobieniem Mazurów. Charakteryzowała ich niefrasobliwość, nieustająca radość i ochota do zabawy, śpiewu i tańca. Obraz przedstawiałby się idyllicznie, gdyby nie mącił go zbytnio wpływ alkoholu. Uzależnienie od alkoholu kładło się cieniem na całym narodzie jak straszna plaga.

Wtórował mu Karl Haugwitz:

Chyba nawet większą namiętnością niż zabobon Mazurzy darzą wódkę, która obok zamiłowania do polowań i szmuglowania wielu pozbawiła dachu nad głowa i majątku, powodując, że Mazurów stopniowo zaczęli wypierać Niemcy. Jak bardzo Mazurzy oddani są nałogowi picia, zaobserwować można nieraz i dzisiaj, zwłaszcza w dni targowe, kiedy wielu miejscowych nie wraca do domu, zanim się porządnie nie upije wódką. Nałóg ten był powszechny, a pan i sługa pili po równo i mieli z tego przyjemność.

Takich targów co prawda dzisiaj już nie mamy, ale jakąś analogię do historycznych zachowań możemy znaleźć. Tradycję picia w przydrożnych rowach próbował wskrzesić jeden z naszych radnych, wypijając 0,5 litra wódki, po zaparkowaniu tam autem. Przybyli na miejsce zdarzenia stróże prawa nie byli niestety zbyt wyrozumiali. Widocznie tradycję mają za nic… Wypada jednak docenić przywiązanie naszych władz i kolegów radnych do tradycji, którzy nie mają nic przeciwko temu obyczajowi z historycznym rodowodem.
- Co tam radny, po co robić z niego bohatera ? Posłowie to dopiero piją i jakoś nikt ich nie wychwala – tak tłumaczyła mi wszystko znajoma.
Tu jednak nie mogę się z koleżanką zgodzić. W naszym sejmie ta tradycja dopiero się tworzy. Raczkuje, że tak powiem, jak ostatnimi czasy poseł Wipler.

Alkohol - broń przeciw sektom
Należy również dodać, że zupełnie inne, niż zachowanie tego członka rządu, jest zachowanie Mazurów po sowitym zapiciu świątecznego obiadu. Nasi współziomkowie nie robią awantury z tego, że funkcjonariusze w poszarpanych mundurach odwożą ich na komisariat. Nie bez znaczenia jest również fakt, że dzięki zamiłowaniu do alkoholu Mazurzy skutecznie upierali się przez wieki najróżniejszym sektom i nie wyzbyli swojej wiary. Skowronnek pisze dalej: „Ta więc trzeba powiedzieć, że częstokroć stosunki między Mazurami i ich duszpasterzami (nie znającymi mazurskiego ) nie układały się jak należy. Nie dziwi więc, że na Mazurach, na gruncie tradycyjnego Kościoła z ogromną siłą zaczęły tworzyć się sekty. Występowały one ze wspólnoty kościelnej. Zjawisko to nie zanikło aż do wybuchu wojny. Miało to też swoje dobre strony, sekty bowiem zakazywały spożycia alkoholu. Ale niestety właśnie ten zakaz zahamował ich rozprzestrzenianie, ponieważ wśród wielu Mazurów pociąg do alkoholu był silniejszy niż bogobojność”- pisze Skowronnek

Taki już nasz los?
Rodzi się pytanie: czy kultywowanie naszej mazurskiej tradycji ma jakieś negatywne skutki dla naszej społeczności? Z zapisków historycznych wynika, że niekoniecznie. Przynajmniej dla rdzennych mazurów:
„Przy szczególnych okazjach w domu podawano miód pitny. Jest to bardzo podstępny trunek, gdyż składa się z czystego spirytusu zmieszanego z rzadkim miodem. Na osoby nieprzywykłe do jego spożywania działa jak uderzenie obuchem. Jednak Mazurom nie szkodził nawet w sporych ilościach.” Co więcej, dr Wess von Wichdorff zaświadcza z całym naciskiem:
Tymczasem zdaje się, że nawet znaczące spożycie wódki nie szkodzi Mazurom zbytnio i nie ma szkodliwego wpływu ani wyniszczających skutków dla organizmu. Posiadają oni na ogół zdrowie, silne dzieci, których znaczna liczba nadaje się później do służby wojskowej. W regionie tym widać też wielu starych ludzi.

Z przytoczonych fragmentów wynika, że warto podtrzymywać chociaż niektóre obyczaje, a skoro każda zaniedbana tradycja zanika, zabierzmy się więc do roboty……

Podchodząc poważnie do tematu, zastanawiam się, czy opisane powyżej zachowanie, to nie tradycja, a efekt naszych słabości, zagubienia i próby urozmaicenia szarej codzienności? Tylko od nas samych zależy jak będziemy czerpać z tradycji i które jej elementy będziemy kultywować. Co tak naprawdę jest tradycją? Jak mówi klasyk „Miś”:
– Pytasz, dlaczego? No bo tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza… To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.

Arkadiusz Siemieniuk
Czy na Twoim stole świątecznym goszczą napoje alkoholowe?
Tak, wszystkie rodzaje.
37.5%
Tylko wino.
0%
Tylko wódka.
12.5%
Tylko piwo.
0%
Nie, nie wyobrażam sobie "zakrapianych świąt"!
50%


Bądź na bieżąco! Dołącz do nas na Facebooku!
Polub nas na Facebooku:

Komentarze (3)

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. komentarz #1268834 | 195.117.*.* 12 gru 2013 16:32

    Panie Arkadiuszu, na cóż tak odległe paralele... Po 1945 roku to dopiero zaczęło się picie. Mazurzy przy Kurpiach i Zabużanach byli prawie jak abstynenci.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz